Blog > Komentarze do wpisu
Niebezpieczne skrzyżowania

Wyborcza nasza kochana, oprócz tego, że donosi o śniegowym penisie na rondzie, rozpoczęła również cykl poświęcony niebezpiecznym skrzyżowaniom. Niedaleko nas niebezpiecznych jest trochę, głównie dlatego, że Stare Polesie nie powstawało, o ile mi wiadomo, jako spójna i zaplanowana przestrzeń miejska, lecz rozrastało się samoistnie, w miarę jak rosła potrzeba pozyskania nowych obszarów wraz z rozwijającym się handlem i przemysłem. Co zaowocowało to, że nowe ulice wytyczane były tak, jak pasowało ówczesnym użytkownikom, a nie tak, by w przyszłości posiadacze rozklekotanych golfów mogli bezpiecznie wjeżdżać na skrzyżowania.

I tak bardzo niebezpiecznym dziś miejscem jest połączenie ulic Maja i Lipowej.

Jak widać na mapce, "lewa" odnoga Maja nie jest nachylona do Lipowej pod kątem prostym, co sprawia, że jadący Lipową na północ (pierwszeństwo ma Maja), żeby upewnić się, że nic z lewej im nie nadjeżdża, muszą wyjechać praktycznie na sam środek Pierwszego Maja. Sytuację pogarsza fakt, że na południowej stronie Maja przed skrzyżowaniem zawsze zaparkowane są samochody - czasem nawet tuż przy skrzyżowaniu, co jeszcze bardziej ogranicza widoczność. Nie muszę chyba dodawać, że nie ma tam świateł:-)

A teraz ciekawostka. Jakieś 2 lata temu wystosowałem nawet do ZDiT-u epistołę, w której opisałem mniej więcej to, co opisuję tutaj, sugerując, że problem rozwiązałoby zainstalowanie lustra w północno-wschodnim rogu skrzyżowania. Nie pisałem już o światłach, nie pamiętam, czy pisałem o progach zwalniających, lecz te również by się przydały, bo mimo że jest ograniczenie do 40km/h, mało kto się do niego stosuje. W odpowiedzi dostałem pismo, w którym poinformowano mnie, że niestety luster się już nie stosuje (nie wyjaśniono dlaczego i od kiedy), lecz że sytuację rozwiąże ustawienie znaku zakazu parkowania przed skrzyżowaniem po południowej stronie ulicy. I rzeczywiście. Nie minęło parę miesięcy, a znak się pojawił.

Jak można było przypuszczać był dosyć powszechnie ignorowany przez zazwyczaj parkujących tam mieszkańców, nie wspominając już o Straży Miejskiej i policji. W sumie im się nie dziwię, bo jakby mi ktoś pod domem postawił znak zakazu, to pewnie też bym go, przynajmniej od czasu do czasu, ignorował. No, ale najciekawsze dopiero miało nastąpić:-) Po kilku miesiącach jałowego funkcjonowania samotnego znaku, ZDiT (?) zaczął w okolicy odmalowywać zatarte już linie wyznaczające miejsca do parkowania. I z nieznanych mi przyczyn odmalował również miejsca ZA znakiem zakazu, niejako tym samym sankcjonując tam parkowanie. Jakiś problem? Przez wiele tygodni żaden, aż w końcu chyba coś zaczęło zgrzytać i... usunięto znak zakazu parkowania. A wypadki na skrzyżowaniu jak były, tak są:-)

Ten wypadek zdarzył się jakieś trzy tygodnie temu.

 

PS. Jak widać już na tej szczątkowej mapce, Lipowa/Maja to nie jedyne skrzyżowanie gdzie niespodziewanie zmienia się kąt przecięcia ulic. No, ale akurat to mam na widoku, więc o tym piszę.

PPS. Buńczuczna zapowiedź 2 wpisów tygodniowo niestety okazała się tylko buńczuczną zapowiedzią. Usuwam ją, lecz oczywiście będę starał się trzymać założonego tempa.

 

środa, 17 marca 2010, miejskie_narty
Tagi: ulice

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/03/27 22:53:41
Dobre, dobre. Jak ja napisałem (do ZDiT), że notoryczne blokowanie tramwajów przez parkujące na Zielonej na wysokości placu Barlickiego samochody mogłoby zostać ograniczone poprzez odpowiednie oznaczenie tego miejsca (linie na jezdni i tabliczki na chodniku), to mi odpowiedziano że obecne przepisy resortowe nie przewidują tego typu możliwości. Tramwaje (i wraz nimi cały ruch) są blokowane jak były, bo wyobraźnia (i chęć pracy) ZDiT-owców została zbawiennie ograniczona przez przepisy resortowe.