Blog > Komentarze do wpisu
Park Poniatowskiego

Stare Polesie, jak powszechnie wiadomo, z lasem, czy inną zielenią miejską ma niewiele wspólnego, więc gdy chcesz z dzieckiem spędzić trochę czasu na powietrzu, a najbliższy plac zabaw w niespodziewanie wiosenny początek marca wygląda tak:

to pozostaje pojechać albo na Zdrowie albo do parku Poniatowskiego. Ja jakoś bardziej lubię do Poniatowskiego i tam jeżdżę częściej. I zawsze irytuje mnie to, jak kiepsko ten park jest skomunikowany z miastem. Gdy się jedzie tam samochodem, to są trzy możliwości zaparkowania. Albo od wschodu, przy Żeromskiego, przed Wyższą Szkołą Pedagogiczną - ale tam, w zatoczce i na chodniku może stanąć w sumie z dziesięć samochodów, więc często jest to opcja tylko teoretyczna, albo na małym parkingu od południa, przy gimnazjum przy Inżynierskiej oraz ewentualnie na parkingu pobliskiego CH Pasaż Łódzki, czyli, jak mówią lokalsi, pod Realem. Parkowa, która oddziela Real od parku z południa, jest ulicą z zakazem parkowania:

Z zachodu i od północy park zamykają odpowiednio Jana Pawła i Mickiewicza, czyli arterie, przy których również nie da się zaparkować. Mamy więc sytuację, że przy jednym z popularniejszych łódzkich parków jest bezpośrednio może 20 miejsc parkingowych oraz hipermarket z morzem asfaltu wybudowanym właśnie po to, żeby na nim parkować.

Jak jednak widać na powyższym zdjęciu, między Realem a parkiem, przez ulicę Parkową, nie poprowadzono żadnego przejścia dla pieszych. Sam tam parę razy parkowałem i mam doświadczenie takie, że naprawdę nielekko przejeść przez tę ulicę, zwłaszcza np. z dziecięcym wózkiem czy rowerem.  Utrudnia nie tylko brak przejścia, lecz również stosunkowo duży ruch, wysokie krawężniki i trawniki między chodnikami a ulicą. W efekcie od wielu lat parking bezpośrednio przylegający do parku wygląda niezmiennie tak:

Tam, gdzie można, jest zastawiony (nie widać na zdjęciu) i tam, gdzie nie można też jest zastawiony (widać na zdjęciu). Sam się bardzo denerwuję, gdy widzę ludzi wjeżdżających za zakaz i tam parkujących i - przyznaję - odczuwam satysfakcję, gdy widzę strażników miejskich lepiących mandaty. Jednak naprawdę nie mogę zrozumieć, dlaczego blokada uniemożliwiająca wjazd do parku (widać ją trochę na zdjęciu) nigdy nie jest postawiona i oczywiście nie mam pojęcia, dlaczego zarządca parku nie wpadł na pomysł, by dogadać się z marketem i ZDiT-em ws. pasów na Parkowej. 

Podejrzewam zwykły brak wyobraźni i powszechny tumiwisim, jednak gdy widzę blokady na kołach za zakazem (a widzę je często, bo strażnicy doskonale wiedzą, że tam jest łatwy zarobek), to mam trochę inne podejrzenia.

niedziela, 10 marca 2013, miejskie_narty

Polecane wpisy

  • Linda

    Afera z Lindą mówiącym w wywiadzie dla Radia Łódź, że to "miasto jest umarłe, miasto meneli i tyle, sorry" jest dla mnie o tyle ważna, o ile w ogóle jest afer

  • Animacja i reanimacja

    Znów wracam po dłuższej przerwie, ale tym razem to nie lenistwo, lecz nadmiar pracy. Dla zainteresowanych (botów i humanoidów) spieszę donieść, co się dzieje na

  • Petycja do prezydent Zdanowskiej

    Proszę o poparcie, jeśli zależy Wam na Ogrodach Karskiego: https://secure.avaaz.org/pl/petition/Prezydent_Miasta_Lodzi_Hanna_Zdanowska_Zeby_budzet_obywatelski_

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: