Blog > Komentarze do wpisu
Zamieszkać na Starym Polesiu cz. 2

Ostatnią notkę skończyłem na przywołaniu inwestycji BGR Project Development. Architektonicznie jest to projekt odważny, nie chcę oceniać, czy dobry czy zły, zresztą mało się na tym znam. Mogę powiedzieć tylko, że na wizualizacjach nawet się mi podoba, choć trochę się obawiam, że w rzeczywistości wyjdzie kloc. No, ale może nie.  

I o tym, czyli o wizualizacjach chciałbym teraz kilka słów. O wizualizacjach i wizjach sprzedawanych przez developerów. 

 

 

Na grafice widać (screen ze ich strony) kilka ciekawych rzeczy, oprócz oczywiście planowanego budynku. Widać równy, zielony trawnik, równy, poszerzony(!) chodnik i równe niedziurawe ulice. To szczegóły budujące w zamierzeniu autora spójną wizję. Mamy tu kompletnie zmieniony charakter Starego Polesia - ktoś (zdaje się, że nawet Afropolak) biega, idący mężczyzna ma białą koszulę i krawat!, a matka z dzieckiem nie wygląda na zmartwioną tym, że właśnie wdepnęła w psią kupę. Natomiast kamienice po północnej stronie 6 Sierpnia mają zamurowane i zamalowane okna. Pewnie w wizji developera nie ma tam obecnych mieszkańców, a jest, bo ja wiem? - parking? hala do squasha?, magazyn designerskiego sklepu Apple'a na Barlickim? Z jednej strony sprzedaje się nam normalność (biały kołnierzyk idący pieszo do pracy), z drugiej tuszuje (prawie dosłownie) dotychczasową strukturę. Spójność wizji się trochę rozjeżdża.

Być może taki jest standard wizualizacji developerskich na całym świecie. Wolałbym jednak, żeby grafik zadał sobie ten trud i postarał wyobrazić jakieś życie w sąsiedztwie. Fragment opisu ze strony:

  

Pisałem już o tym wcześniej, "stara dzielnica mieszkaniowa na granicy administracyjnej Śródmieścia i Polesia", 5 minut do Manu, 10 spacerkiem do teżewe na Kaliski i Fabryczny, (i pewnie 15 do toru F1 na Brusie), wszystko pięknie i miło, symbol rozwoju okolicy. Okolicy bez nazwy. Bardzo bym sobie życzył, żeby BGRPD przyczynił się do rozwoju Starego Polesia, żebym chodząc do pracy spotykał ludzi w białych koszulach i krawatach (jak bardzo bym ich prywatnie nie cierpiał) i uśmiechając się do nich kiwał przyjaźnie głową na powitanie. Jednak póki co po Łodzi, a zwłaszcza po Starym Polesiu, nie chodzą tacy ludzie.

Życzę szczęścia rzeczonej firmie przy sprzedawaniu swojej wizji. Nie wiem jednak, czy lepiej by nie wyszli pisząc prawdę - że Stare Polesie to zniszczona dzielnica, którą chcemy i powoli przywracamy do życia, że jak jesteś absolwentem (albo przyjezdnym specjalistą)  to możesz w rozsądnej cenie kupić sobie mieszkanie tutaj, że, że....sorry zaciąłem się. No, prawda na razie nie jest szczególnie atrakcyjna, ale może właśnie dlatego, że w rzeczywistości developerzy nie chcą brać na siebie żadnej społecznej odpowiedzialności. Chcą po prostu sprzedać swoje mieszkania. 

Sprzedanie prawdy nie jest jednak niemożliwe. Pewnie jest trudniejsze i bardziej kosztowne, i pewne każdy developer lekką ręką i ciężkim językiem zakwestionowałby moje "lepiej by wyszli" z poprzedniego akapitu. No ale jeśli taki developer wyłożyłby określone środki po to, żeby rzeczywiście okolica stała się ładniejsza, to czy w perspektywie 10 lat sam by na tym nie zarobił? Czy księgowi dzisiejszych developerów liczą 10 lat w przód? Nie mam pojęcia.  

Dziś w realu ten fragment wygląda mniej więcej tak: 

 

 

Mimo wszystko kupujcie, poważnie mówię. :-)

 

czwartek, 21 marca 2013, miejskie_narty

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/04/07 17:02:48
ja na SP mieszkam i mi z tym dobrze, tym bardziej, że dzielnica pięknieje i plany na przyszłość przed nami są szerokie i wspaniałe.
A Ciebie zapraszam (może już wiesz o tym spotkaniu) na spotkanie Łódzkich Blogerów 19 kwietnia o 18:00 w nowym (dla mnie) miejscu Szósta Dzielnica. www.facebook.com/groups/372586482810164/ - tu link do grupy na FB.
Pozdrawiam
Monika
-
2013/04/07 22:45:50
Miło mi Cię znów widzieć:-)

Ja też uważam, że robi się tu coraz ładniej. I ludzie jakby trochę mniej zombiaści, a może to tylko wiosna idzie. O spotkaniu blogerów nic nie słyszałem, no ale skoro teraz już wiem, to kto wie, może i się wybiorę.