Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
sobota, 25 stycznia 2014
4 lata bloga!

Starepolesie.blox.pl kończy dziś cztery lata. 25 stycznia 2010 roku, gdy zrobiłem tutaj pierwszy wpis, chciałem stworzyć w miarę trwały przyczółek Starego Polesia w walce o definiowanie Łodzi. Wcześniej pisałem od czasu do czasu o dzielni na łódzkim forum gazety.pl i czasami były to luźne, szybkie wrzuty, a czasami dłuższe (w sensie, dwu-, trzyakapitowe) przemyślane opinie i komentarze. (Gdy teraz gógluję, to najstarszy swój wpis o SP widzę z marca 2007 w rozmowie o Systemie Informacji Miejskiej i nazwie "Stare Polesie"; w tym wątku rozpoznaję osoby dziś mające sporo do powiedzenia o mieście i działające na różnych polach - kiedyś może pokuszę się o notkę, jaką rolę pełniło łódzkie forum gazety w wykluwaniu się dzisiejszych ośrodków aktywności miejskiej). W końcu zdałem sobie sprawę, że działalność forumowa ma charakter zbyt rozproszony, żeby zaistniała w świadomości kogokolwiek oprócz tych kilku forumowych znajomych, których zajmuje miasto. I tak powstał blog, a forum, swoją drogą, zostało zredukowane przez Cukierasa oraz menedżerów z Agory do roli słupa ogłoszeniowego. (Ale to już inna historia).

Od samego początku przeczuwałem dwie rzeczy wiążące się z prowadzeniem bloga, powiedzmy, dzielnicowego. Wiedziałem, że najważniejsza jest konsekwencja i że trzeba w miarę regularnie, bez względu na odzew, ciągnąć, co się zaczęło, by pełnić funkcję niejako latarni morskiej: być tam, gdzie zawsze, wysyłać z określoną częstotliwością swój słaby sygnał, by informować wszystkich od czasu do czasu przepływających, że tu też jest ląd, śladowa cywilizacja i życie. Drugą rzeczą, którą również intuicyjnie czułem, był znikomy zasięg bloga. Już wtedy oczywiste było dla mnie, że zdecydowana większość mieszkańców SP nie dotrze do tego bloga, bo nawet jeśli mają internet to nie używają go do czytania czegokolwiek - ci z mniejszym kapitałem kulturowym klikają głupoty, a ci z większym kapitałem kulturowym wykupują te cztery egzemplarze Wyborczej docierające do osiedlowego spożywczaka (ostatnio przejętego przez Odido), a w internecie klikają inne głupoty albo sami prowadzą równie niszowe blogi. No i wszyscy podglądają zdjęcia znajomych na fejsie.

Mając w te dwie intuicje już w 2010 roku, nie robiłem sobie wielkich nadziei, choć oczywiście po cichu liczyłem na miłe zaskoczenie i jako taką interakcję z otoczeniem, bo to jednak blog jest, a nie latarnia morska. No, cóż jeśli chodzi o regularność, to słabo mi idzie, ale przynajmniej jestem konsekwentny i wciąż nadaję, w dużej mierze dzięki pozytywnym reakcjom tej garstki czytelników, którzy tu zaglądają. I w tym miejscu, także dlatego by zadbać o odpowiednią długość akapitów, chciałbym Wam serdecznie podziękować, że czytacie! Bez Waszego zaangażowania, wsparcia i pozytywnej energii płynącej z tych mądrych oczu przez ekrany i łącza dzierżawione przez TP S.A. operatorom telewizji kablowych oraz własne kable TV Toi, nie byłoby to możliwe! Jeszcze raz dziękuję. (Nie przesadziłem?)

Po czterech latach pisania mam dwa wnioski dotyczące samego bloga - nie było miłego zaskoczenia i dyskusji tutaj nie ma. Z jednej strony o nią specjalnie nie zabiegam (słaba regularność, przyzerowa promo), z drugiej, myślę, że nawet gdybym zabiegał, to przy tych założeniach tematycznych szanse na zbudowanie grupy dyskusyjnej są znikome. Drugi wniosek to to, że warto trzymać blog w poczynionych założeniach: Nie idę w stronę emo (chyba miałem jeden wyjątek), piszę więcej niż wklejam zdjęć, mówię o Starym Polesiu i o Łodzi z perspektywy Starego Polesia i skutkuje to tym, że udało mi się poznać dzięki temu blogowi wartościowych ludzi z okolicy, z którymi próbuję coś zrobić w realu. No, a przy okazji tworzy się mała, subiektywna kronika SP i latarnia wciąż nadaje sygnał, gdyby ktoś chciał tu trafić.

W następnym odcinku zrobię sobie przegląd tych czterech lat. Tymczasem, życzę udanego weekendu!

PS. Po sąsiedzku za moment będzie grand opening Żabki. W okolicznym spożywczaku nie wieszczą jej długiego życia, choć przyznają, że Melanż może mieć przejściowe trudności w związku długimi godzinami otwarcia Żabki (do 23.00) i typowymi zachowaniami konsumenckimi obywateli mających potrzebę nabycia określonych dóbr w godzinach wieczornych w trybie pilnym.

11:18, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 stycznia 2014
Remonty w roku wyborczym

Niedawno oficjalnie pojawiła się informacja, o której wspominano już od jakiegoś czasu: otóż do programu Mia100 Kamienic zakwalifikowano jedną z famuł przy Ogrodowej. To z jednej strony wspaniała wiadomość, bo charakterystyczny budynek na skraju Starego Polesia odzyska - hmm, słowo blask tutaj chyba nie jest najlepsze, bo to przecież robotniczy budynek i nigdy nie błyszczał - więc, nie będzie dobry stan. A w zasadzie można śmiało zakładać, że stan lepszy niż miał od nowości. Według linkowanego artykułu z lokalnej Wyborczej jest tam 200 lokali, po remoncie ma być ich 150, z czego raptem 1/3 - czyli 50 ma być przeznaczona dla dotychczasowych lokatorów. Czyli 150 rodzin gdzieś znika. Czy zostaną przeniesione gdzieś do centrum (Starego Polesia?) czy rozsiane po całej Łodzi, o tym się na razie nie mówi, bo i nikt o to specjalnie nie pyta. Decyzja o włączeniu famuł do programu, która zbiegła się z wywiadem udzielonym przez urzędnika wyższego szczebla na temat budżetu, w którym wspomina o programie Mia100 Kamienic tymi słowami:

Remont ulicy Piotrkowskiej i program "Mia100 Kamienic" sprawiają, że w centrum zamieszkają osoby, które w przyszłości będzie stać na płacenie czynszów rynkowych.

wyraźnie pokazują, jak miasto rozumie rewitalizację. Nie chcę tego potępiać, niemniej wolałbym, by jasno i przejrzyście określano cele polityki "rewitalizacyjnej" i mówiono o tym, co ma się dziać z rodzinami, które nie będą mogły wrócić do domów "robotniczych", które, jak rozumiem, po remoncie przestaną być robotniczymi.

Tak naprawdę, to nie wiem, czy Stare Polesie na tym skorzysta - bardziej, wydaje mi się, Manufaktura, której na rękę jest poprawa widoku gościom hotelowym i przesunięcie granicy "cywilizacji" te kilkaset metrów na południe od Ogrodowej. Oczywiście rozumiem, że każdy normalny menedżer centrum handlowego wolałby, by jego centrum leżało w enklawie dobrobytu niż w biednym getcie. Ale z jego perspektywy tutaj nie ma dylematu - ekspansja normalności powinna się zaczynać od Manufaktury i promieniować jak najdalej na wszystkie strony.

Gdybym był burmistrzem Starego Polesia, to jednak miałbym wątpliwość - czy zaczynać od bogatego końca i powolutku anektować do niego tereny przyległe, jednocześnie niejako tracąc swoich mieszkańców na rzecz nowych, napływowych czy też budować punktową sieć, która mogłaby oplatać całe Stare Polesie mniej więcej równomiernie. Sam nie wiem, co bym wybrał, jednak biorąc pod uwagę ewidentną korzyść, jaką Manufakturze przyniesie remont famuł i wyrzucenie stamtąd "gorszych" mieszkańców, przynajmniej bym spróbował zaangażować jej menedżerów w partycypację w tej "rewitalizacji", by na przykład zapewnić mieszkańcom nowe, godziwe warunki życia.

No, ale jak wiadomo, Stare Polesie nie ma burmistrza. Nikt, zdaje się, nie patrzy na to miejsce jak na jakąś spójną całość z takimi mieszkańcami, jakimi są. Nie ma trenera, który by patrzył na swoją drużynę i myślał, co by tu z wami zrobić, żebyście lepiej grali i żebyśmy razem w tej naszej lidze się utrzymywali, a może nawet kiedyś, w przyszłości, awansowali wyżej. Jest menedżer, który patrzy na kilka swoich drużyn i myśli sobie - to Stare Polesie to boisko ma nieźle zlokalizowane, ale w fatalnym stanie, z beznadziejną drużyną i bez trenera (ale to wiadomo, tak działamy przecież). Najlepiej by było pozbyć się tych looserów, wyburzyć wszystko i znaleźć kogoś, kto tam zainwestuje, sprowadzi nowych zawodników, coś tam na szybo postawi i jakoś to będzie. Tylko trzeba to tak zrobić, żeby się nie zorientowali, bo jeszcze zaczną fapać, alkony jedne.

12:07, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »