Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
piątek, 31 grudnia 2010
Koniec roku na Próchnika

Czy to był dobry rok dla Starego Polesia? Trudno powiedzieć. Myślę że, podobnie jak dla Łodzi w ogóle - taki sobie. Z jednej strony dużo poliytycznych zawirowań, z odwołaniem Kropiwnickiego na czele, z interregnum zapchanym przez Sadzyńskiego i Jońskiego i wreszcie z wyborem Zdanowskiej. Na pewno te przepychanki spowodowały wielomiesięczny chaos w zarządzaniu miastem,  którego skutki widzmimy choćby w zimowym paraliżu miasta. Ale być może dzięki temu nowa prezydent Łodzi uniknie błędów Kropiwnickiego - cały czas wierzę w edukacyjną rolę referendum i mam nadzieję, że poniesione koszty przyniosą w przyszłości wymierne korzyści.

Z drugiej strony nie widać żadnych, nie mówiąc już o spektakularnych, inwestycji w obiekty użyteczności publicznej, tak na Starym Polesiu, jak i w Łodzi. Kiedyś zapowiadałem notkę o placach zabaw w Warszawie i w Łodzi. Notka nie powstała, ale mogę ją streścić jednym zdaniem: place zabaw w Warszawie (byłem na dwóch różnych w dwa kolejne słoneczne, jesienne dni) nowe, wypasione i pełne ludzi z dziećmi; plac zabaw w Łodzi (trzeciego dnia przy podobnej pogodnie byłem na placu w Parku Trzeciego Maja, czyli przy Radiostacji czyli przy jednej z zamożniejszych okolic) nie dość, że prawie pusty, to jeszcze sprzętowo ubogi i podniszczony). O różnicy w wyglądzie "uśrednionego" rodzica na placu nie chcę pisać. Na Starym Polesiu placów zabaw jak na lekarstwo. Plac zapowiadany dawno temu podczas Pikniku na Lipowej oczywiście jest na czyimś wypasionym zapewnie laptopie, a dzieci "bawią się" tam gdzie zawsze - czyli na podwórku i ulicy.

Co zatem dobrego?

Przy 1 Maja, tuż obok kamienic, o których było głośno w mijajacym roku z powodu kłopotów właścicieli z gminą, lokatorów z właścicielami i poencjalnych właścicieli tak z gminą, jak i z lokatorami (nie linkuję, było tu o tym kiedyś) po cichu odrestaurowano (niech będzie: odnowiono) kamienicę. Niby nic wielkiego, ale jednak cieszy. Takich mało spektakularnie odnawianych kamienic jest w okolicy coraz więcej i to dla mnie dobry znak.  Ludziom się chce i im zależy. Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej.

Poza tym zauważyłem, że coraz więcej ludzi sprząta po swoich psach. Myślę, że polityka grzecznego zwracania uwagi i trąbienie o tym w mediach robią swoje. Aby tak dalej!

Mój dom przeszedł z ogrzewania olejowego na ogrzewanie Dalkii. Już widać, że jest taniej, więc prawdopodobnie będzie więcej pieniędzy na remonty. Wiem, że oprócz nas, na taką zmianę zdecydowali się sąsiedzi, więc może i u nich oszczędności na cieple przełożą się na ulepszenie/upiększenie budynku?

Minusy? Jest ich sporo, ale nie chce mi się dziś o nich pisać, dość wspomnieć, że Próchnika (stąd tytuł) nie stanie się zagłębiem erotycznym - Erotic Store padł:(

Mogę za to obiecać, że w ramach postanowień noworocznych zamaluję ŁKS-y, które od jakiegoś czasu szpecą naszą elewację i kłują w oczy chyba wyłącznie mnie oraz nakleję regularnie zrywaną przez nieznanych sprawców naklejkę, przypominającą właścicielom kundli o ich obwiązkach:-)

Lepszego Nowego Roku!

 

12:13, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 grudnia 2010
Lód, lód, lód na ulicach

Dwa tygodnie temu pisałem o tym, jak wyobrażam sobie usprawnianie odśnieżania miasta, między innymi o kontakcie do SM. I oto trzy dni temu GŁ podejmuje w końcu temat, podając interwencyjne zimowe namiary jeszcze nie do SM, ale na razie do ZDiT-u (42 638 49 73, zima2010@uml.lodz.pl ).

Ponieważ codziennie chodzę albo jeżdżę rowerem do pracy Lipową, to mam doskonały wgląd w stan nawierzchni na tej i ulicy. Samo to, że podczas drogi z i do pracy zdarzyło mi się widzieć ze 4 stłuczki na tej ulicy w ciągu ostatnich paru dni świadczy o tym, że dobrze nie jest. Jest tam po prostu lód.

Wysłałem więc maila do ZDiT-u z informacją, ale nie dostałem nawet złamanego potwierdzenia odbioru wiadomości, nie wspominając już o jakichś podziękowaniach i obietnicy zajęcia się sprawą, choćby z autorespondera. Ale czego się spodziewać, skoro dyrektor zrezygnował.

Ale nie ma co się martwić, jeszcze 3 miesiące i nowy dyrektor wdroży się na tyle, że uda mu się rozwiązać  problem lodu i śniegu. Póki co, może warto zainwestować w biegówki?

23:44, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 grudnia 2010
Po wyborach

Wyniki wyborów prezydenckich nie zaskoczyły chyba nikogo. Walki żadnej, sterta frazesów, Joński na łopatkach (a raczej łopatach - do odśnieżania), frekwencja w drugiej turze odpowiednia do nastrtojów, które dobrze ktoś wyraził w komentarzach na forum GŁ: wszyscy obiecali wszystko, więc głosowanie nie ma żadnego sensu.

Wybory do Rady Miasta też zakończyły się tak, jak można się było spodziewać - jakiś cel został osiągnięty.

Natomiast wybory do Rad Osiedli przyniosły mi dużo rozczarowania. Pretensje mam głównie do siebie, chociaż jak zwykle będę się czepiał organizacji. Gdy chciałem oddać głos w swoim obwodzie (nr 205), dowiedziałem się, że nie mogę, bo nie zgłosił się żaden chętny do kandydowania!  Trochę mnie to zdziwiło, bo wiem, że do tej pory rada osiedla Stare Polesie była i jakoś tam działała, co pozwoliło mi założyć, że będą chcieli działać dalej. I na tę sugestię członkowie komisji wyborczej odpowiedzieli, że yyyy, mmmm, to chyba jest inne osiedle, ale nie wiedzą jakie. Przerażające - pomyślałem. I dałem się spławić.

Później (dużo później) zacząłem grzebąć w sieci i oto co znalazłem. Przede wszystkim wykaz okręgów i obwodów głosowania do Rad Osiedli. Warto odnotować, że numery obwodów są inne niż obwodów głosowania do RM i w wyborach prezydenckich. Co więcej w wykazie nie widać adresów obwodów, ale można je sobie wyguglować - są tutaj, w pliku w wordzie. Dla Starego Polesia przewidziano obwody od nr 103 do 108, czyli 6 punktów. Nie chcę się zarzekać na 100%, ale tak na 95% gotów jestem stwierdzić, że w ogłoszeniu przyklejanym tradycyjnie na klatce schodowej nie było słowa o wyborach do Rad Osiedli, nie wspominając już o adresach obwodów i ewentualnym przyporządkowaniu poszczególnych adresów do obwodów.

I jak ma się przeciętny mieszkaniec osiedla dowiedzieć o wyborach do Rady? Tak czy inaczej ktoś się dowiedział - okazuje się, że na Starym Polesiu 1422 osoby oddały głos. Ba, okazuje się również, że mamy różne frakcje aktywistów konkurujących o zaufanie wyborców: Mieszkańcy Starego Polesia, Sąsiedzi Starego Polesia oraz Inicjatywa Starego Polesia! Co prawda szybki gugiel frazy "mieszkańcy starego polesia" odsyła głównie do forumowych odprysków artykułu z o wdzięcznym tytule "Piją, biją, zaczepiają" z Dziennika Łódzkiego i do wcześniej cytowanych obwieszczeń. O działalności "Mieszkańców" nic...

Wygląda więc na to, że komuś niespecjalnie zależy na partycypacji społecznej mieszkańców, mimo różnych szumnych haseł. Nie mogę znależć informacji o frekwencji w tych wyborach. A bardzo mnie to ciekawi.

14:25, miejskie_narty
Link Komentarze (10) »
środa, 01 grudnia 2010
Zima trzyma

Ponieważ ostatnie parę dni do pracy chodzę pieszo, miałem trochę więcej czasu, by rozejrzeć się po okolicy i pomyśleć o niej.

Wiadomo, w Łodzi cały czas tiry sprawiają, że ulice i chodniki zawalone są śniegiem. Jedne trochę bardziej, inne znacznie mniej. We wtorek na przykład trudno było przejść obok szpitala WAM przy Żeromskiego. Mimo że wiadomo jest, że sporo ludzi się tam kręci, w chodniku wydeptana była tylko wąziutka ścieżka w śniegu. Dziś rano  ekipa w końcu odkuwała i odgraniała chodnik - więc można pochwalić, że wzięli się do roboty, można też i zganić, że dopiero po kilkudziesięciu godzinach od zasypania:-)

Pługów raczej nie widać, więc i nie ma problemu z tym, że śnieg odgarnięty przez dozorców na ulicę spychany jest z powrotem na chodnik. Współczuję ludziom, którzy machają szuflami. Nic tak nie demotywuje, jak świadomość, że sąsiad nie odśnieża i w zasadzie nic się nie dzieje. Myślę, że straz miejska powinna posadzić za biurkiem jednego forward managera, wcześniej ogłosić w mediach, że czekamy, chcemy, zachęcamy i z otwartymi ramionami przyjmujemy mejle i MMS-y z informacjami, popartymi fotami o nieodśnieżonych chodnikach. I taki forward manager powinien dzwonić do administratora każdej takiej zgłoszonej nieruchomości i grzecznie go pytać, czy odśnieżyli i dlaczego nie, potem ustalać z nim realny, krótki termin odśnieżenia i informować, że każde następne zgłoszenie po tym terminie będzie skutkowało grzywną (oczywiście odpowienio wyższą niż koszt odśnieżania dla danego budynku).

Myślę, że by pomogło. Każdy ma przecież komórkę z aparatem i jakiś procent ludzi wydeptujących ścieżki w zasypanych chodnikach puści MMS-a bądź wyśle mejla, jak już dotrze do domu czy biura.

Że donosicielstwo? Eee. Po porstu próba wyegzekwowania obowiązków od administratorów. Wiem z doświadczenia, że umowy na sprzątanie podpisywane przez nich z podwykonawcami często są nieprecyzyjne i zawierają ogólne sformułownia typu "odśnieżanie, gdy zachodzi taka potrzeba". Zazwyczaj jest to celowy zabieg, stosowany po to, żeby obniżyć wysokie i tak koszty. Bo oczywiście nikogo nie doi się lepiej niż Wspólnoty Mieszkaniowe zimą - ponieważ odpowiedzialność za finanse jest rozproszona, a pewne czynności po prostu muszą być wykonane. Więc się płaci. U nas na przykład w zeszłym roku za odśnieżenie dachu o powierzchni mniej więcej 400m2 firma zainkasowała bodajże 900zł. Zajęło to szefowi i dwóm jego ludziom (czyli dwóm ludziom) jakieś 40 minut. A jak po robocie przy całej ekipie chciałem wymienić ustaloną kwotę, żeby ustalić szczegóły płatności, to szef z przerażeniem w oczach uciszył mnie teatralnym szeptem, by nie daj bóg się pracownicy nie dowiedzieli na ile nas (i ich) skasował.

Co jeszcze można zrobić? Myślę, że można jakoś zaplanować zarządzanie zwałami śniegu. Centrum ma ograniczoną przestrzeń i przerzucanie zmrożonej brei z ulicy na pobocze (mejsca parkingowe) i chodnik przez pługi, a potem w odwrotną stronę przez dozorców, aż w końcu, po kilku takich rundach, uformuje się zaspa na styku ulicy i chodnika, jest bezsensowne. Trzeba albo z części ulic od razu ten śnieg wywozić (wiem, drogie, mentalnie i "politycznie" trudne do zlecenia) albo od razu puszczać ekipy z łopatami, żeby na miejscu oceniały sytuację i ten śnieg w jak najmniej przeszkadzające bloki formować. Bo potem on zalega często do marca.

Próchnika na przykład co roku z ulicy dwupasmowej staje się jednopasmową. Sama się staje. Ale gdyby ktoś trochę pomyślał i doszedł do wniosku, że jak ma się sama stać jednopasmowa i przy okazji stracić 90% miejsc parkingowych, to może po prostu zaplanować jeden pas, a drugi przeznaczyć na zorganizowane składowanie śniegu? Tak żeby uratować miejsca parkingowe i chodniki chociaż? Nie wiem, może to z jakichś powodów zły pomysł, ale jakiś. W porównaniu z odwracaniem głowy przez "odpowiedzialnych" i tak dużo.

 

 

23:22, miejskie_narty , miasto
Link Komentarze (2) »