Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
wtorek, 23 marca 2010
Tęczowa śmieciareczka i piękne oczy Jońskiego

Pełniący funkcję wiceprezydena miasta Dariusz Joński obiecał, poruszony utknięciem w korku na Mielczarskiego , że śmieciarki będą operować w nocy, zamiast w godzinach porannych. By mieszkańcom było lepiej:-)

A oto w jaki sposób wygląda spełnianie tych obietnic: godzina 10.07, 17 marca 2010 r., widok na skrzyżowanie ulic Gdańskiej i Próchnika.

Zdjęcie zrobiłem (komórką, stąd kiepska jakość) stojąc przed skrzyżowaniem na zielonym świetle. Próchnika jest zablokowana, bo w głębi z lewej strony stoi śmieciarka, z prawej za nią zaś autobus, który oczywiście nie mógł ustawić się za śmieciarką i tym samym zostawić jeden pas wolny, lecz musiał zastawić prawy pas. Czyli dwaj przedstawiciele instytucji, które zasadniczo mają ułatwiać życie mieszkańcom zafundowali nam mini korek. Ja na szczęście miałem miałem jeszcze opcję i skręciłem w lewo, by potem odbić w Legionów (gdzie i tak utknąłem za dwoma tramwajami:-)), lecz ci, którzy zdążyli przejechać skrzyżowanie, wyboru żadnego nie mieli.

Na szczęście na jesieni sytuacja będzie inna. Powodzenia, Panie Joński!

PS. Żeby nie było, że tylko na tym blogu narzekam, liknuję do czegoś pozytywnego o MPO. Polecam zrzucenie do mp3 i odsłuchiwanie w czasie następnych obserwacji spełniania obietnic przez nowych pracodawców z magistratu.

 

13:36, miejskie_narty
Link Komentarze (3) »
środa, 17 marca 2010
Niebezpieczne skrzyżowania

Wyborcza nasza kochana, oprócz tego, że donosi o śniegowym penisie na rondzie, rozpoczęła również cykl poświęcony niebezpiecznym skrzyżowaniom. Niedaleko nas niebezpiecznych jest trochę, głównie dlatego, że Stare Polesie nie powstawało, o ile mi wiadomo, jako spójna i zaplanowana przestrzeń miejska, lecz rozrastało się samoistnie, w miarę jak rosła potrzeba pozyskania nowych obszarów wraz z rozwijającym się handlem i przemysłem. Co zaowocowało to, że nowe ulice wytyczane były tak, jak pasowało ówczesnym użytkownikom, a nie tak, by w przyszłości posiadacze rozklekotanych golfów mogli bezpiecznie wjeżdżać na skrzyżowania.

I tak bardzo niebezpiecznym dziś miejscem jest połączenie ulic Maja i Lipowej.

Jak widać na mapce, "lewa" odnoga Maja nie jest nachylona do Lipowej pod kątem prostym, co sprawia, że jadący Lipową na północ (pierwszeństwo ma Maja), żeby upewnić się, że nic z lewej im nie nadjeżdża, muszą wyjechać praktycznie na sam środek Pierwszego Maja. Sytuację pogarsza fakt, że na południowej stronie Maja przed skrzyżowaniem zawsze zaparkowane są samochody - czasem nawet tuż przy skrzyżowaniu, co jeszcze bardziej ogranicza widoczność. Nie muszę chyba dodawać, że nie ma tam świateł:-)

A teraz ciekawostka. Jakieś 2 lata temu wystosowałem nawet do ZDiT-u epistołę, w której opisałem mniej więcej to, co opisuję tutaj, sugerując, że problem rozwiązałoby zainstalowanie lustra w północno-wschodnim rogu skrzyżowania. Nie pisałem już o światłach, nie pamiętam, czy pisałem o progach zwalniających, lecz te również by się przydały, bo mimo że jest ograniczenie do 40km/h, mało kto się do niego stosuje. W odpowiedzi dostałem pismo, w którym poinformowano mnie, że niestety luster się już nie stosuje (nie wyjaśniono dlaczego i od kiedy), lecz że sytuację rozwiąże ustawienie znaku zakazu parkowania przed skrzyżowaniem po południowej stronie ulicy. I rzeczywiście. Nie minęło parę miesięcy, a znak się pojawił.

Jak można było przypuszczać był dosyć powszechnie ignorowany przez zazwyczaj parkujących tam mieszkańców, nie wspominając już o Straży Miejskiej i policji. W sumie im się nie dziwię, bo jakby mi ktoś pod domem postawił znak zakazu, to pewnie też bym go, przynajmniej od czasu do czasu, ignorował. No, ale najciekawsze dopiero miało nastąpić:-) Po kilku miesiącach jałowego funkcjonowania samotnego znaku, ZDiT (?) zaczął w okolicy odmalowywać zatarte już linie wyznaczające miejsca do parkowania. I z nieznanych mi przyczyn odmalował również miejsca ZA znakiem zakazu, niejako tym samym sankcjonując tam parkowanie. Jakiś problem? Przez wiele tygodni żaden, aż w końcu chyba coś zaczęło zgrzytać i... usunięto znak zakazu parkowania. A wypadki na skrzyżowaniu jak były, tak są:-)

Ten wypadek zdarzył się jakieś trzy tygodnie temu.

 

PS. Jak widać już na tej szczątkowej mapce, Lipowa/Maja to nie jedyne skrzyżowanie gdzie niespodziewanie zmienia się kąt przecięcia ulic. No, ale akurat to mam na widoku, więc o tym piszę.

PPS. Buńczuczna zapowiedź 2 wpisów tygodniowo niestety okazała się tylko buńczuczną zapowiedzią. Usuwam ją, lecz oczywiście będę starał się trzymać założonego tempa.

 

Tagi: ulice
17:00, miejskie_narty
Link Komentarze (1) »
środa, 03 marca 2010
Psie kupy kontratakują

Temat nieświeży, nic nowego. Co tu dużo gadać, tak jak w przypadku zamalowanych elewacji pomogła groźba kar nakładanych na właścicieli posesji, tak i w przypadku kup pomogłyby kary nakładane na administratorów chodników. Teoretycznie, bo o ile kwestia administracji budynków jest prosta do ustalania, o tyle z chodnikami i trawnikami, zwłaszcza z tymi, które udają jakieś skwerki jest trudniej. Stąd właśnie najbardziej zasrane są te właśnie, do których nikt nie chce się przyznać. No, ale jak nikt nie chce się przyznać, to może gmina powinna ogłosić, że na tych "bezpańskich" właściciel może zainstalować budkę z chessburgerami (kiedyś chessburgery do kupienia były w budach na rogu Więckowskiego i Zachodniej), to zaraz się on znajdzie. Żartowałem:-).

Sam staram się walczyć z właścicielami psów grzecznie zwracając im uwagę. Zorganizowałem także naklejkę na elewację z graficznym i tekstowym mesydżem nawołującym do sprzątania po pupilkach. Dwie ciekawe obserwacje w związku z tym mam: nie można w zasadzie nigdzie (jakiś rok temu mniej więcej, może dziś coś się zmieniło, ale wątpię) kupić takiej naklejki. Jest mnóstwo przestrzegających o złym psie, żadnej upominającej o sprzątanie. Druga obserwacja, to to, że naklejki regularnie ktoś zrywał - oczywiście za każdym razem, jak tylko zauważyłem, naklejałem nową. Z początku podejrzewałem porannych spacerowiczów, ale po jakimś czasie zauważyłem kserówki "moich" naklejek na drzwiach kamienicy na sąsiedniej ulicy. Z jednej strony pocieszające, że innym też psie gówna przeszkadzają, z drugiej szkoda, że ci inni nie zadali sobie minimalnego trudu, żeby mnie namierzyć i spytać o taką naklejkę. Mam ich jeszcze co najmniej kilkanaście, więc mogę kilka odstąpić. Ostatnio nikt nie zrywa, ale licho nie śpi.

To tylko skan, więc jakość kiepska.

Mam wrażenie, że najbardziej jednak pomaga grzeczne zwracanie uwagi. Opierdalanie (zdarzyło mi się parę razy być niemiłym) myślę, że średnio pomaga - nikt nie lubi być ani opierdalany, ani upokarzany (przy ewentualnej wymianie argumentów). Ale trzeba dawać ludziom wyraźny sygnał, że nie tolerujemy takiego stanu rzeczy. Mam tę satysfakcję, że klika kobit nauczyłem sprzątać. A przynajmniej nosić w kieszeni torebkę i sprzątać na mój widok:-)

22:29, miejskie_narty
Link Komentarze (8) »