Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
czwartek, 06 marca 2014
55 kwartałów

W związku z nowym rozdaniem unijnych środków na "rewitalizację" Magistrat wytyczył w północnej części centrum 55 kwartałów, gdzie w ciągu najbliższych 7 lat ma zainwestować nawet do 2 miliardów w odnowienie zdewastowanej tkanki.

I tak się jakoś dziwnie złożyło, że wytyczony obszar za zachodzie kończy się na ulicy Żeromskiego, czyli mniej więcej w połowie Starego Polesia:

Wystarczy spojrzeć na fragment mapy wklejony powyżej, by zobaczyć, że zwarta tkanka miejska ciągnie się nie tylko do Żeromskiego, ale kilka ulic dalej na zachód. Zresztą można porównać tę granicę z granicą Strefy Wielkomiejskiej, która kończy się na Żeligowskiego. Raptem 500 metrów dalej.

Czy wyłączenie obszaru między Żeligowskiego a Żeromskiego nie oznacza de facto skazanie tej części Starego Polesia na śmierć? Przecież jeśli w następnej kolejności miasto zabierze się za wyznaczanie kwartałów na południe od Mickiewicza, to tereny Strefy Wielkomiejskiej, pominięte teraz, wylecą spoza orbity jakiegokolwiek myślenia planistycznego na następne kilkanaście lat, co po prostu skończy się ich śmiercią. Lipowa, Pogonowskiego, Strzelców Kaniowskich i Żeligowskiego zasługują na remonty tak samo jak i inne ulice tego rejonu. Tworzą część zwartej, jednolitej tkanki, dziś w znacznej mierze bardzo zaniedbanej i wymagającej natychmiastowych działań rewitalizacyjnych. Zostaną wyłączone teraz, to nie zdążymy do nich wrócić w przyszłości, bo się najzwyczajniej w świecie rozpadną!

Jedyne co mi przychodzi w tym momencie do głowy, to zaapelować do mieszkańców o stworzenie frontu walki o włączenie jak najwięcej kwartałów Starego Polesia do terenów objętych programem. Bo już dziś mamy gorszą pozycję, co pośrednio przyznaje dyrektor Piotrowski:

Wytyczne do obowiązującej perspektywy unijnego finansowania określą precyzyjnie, kto może skorzystać z pieniędzy, ale już dzisiaj możemy powiedzieć, że będą to wspólnoty ze wszystkich 55 kwartałów, a nie tylko 8 priorytetowych.

Inaczej, pozwólcie, że ujmę to obrazowo, za dziesięć lat będziemy (kto będzie, to będzie) mieszkać w zrujnowanych wyspach między biedaparkingami powstałymi po wyburzonych kamienicach. 

06:34, miejskie_narty
Link Komentarze (1) »