Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
wtorek, 24 kwietnia 2012
Superradar

O sprawie jest głośno w Warszawie od jakiegoś czasu. Teraz czas na Łódź. Jak donosi Dziennik, do stolicy strażnicy wysłali delegację, by ta ujrzała superradar w akcji. Podejrzewam, że będą stać na skrzyżowaniu i śledzić częstotliwość pstrykania, bo przecież nie jadą tam przeglądać wyciągi z konta. Chociaż to, zdaje się, najbardziej ich ekscytuje. 

Czy chciałbym, wybiegając nieco myślami w przyszłość,  żeby w Łodzi na każdym skrzyżowaniu stał superradar? (Dlaczego super? Tylko dlatego, że ma więcej funkcji niż "zwykły" radar?).

Jak by to było? Myślę, że to byłby ciekawy eksperyment, który mógłby zaowocować uspokojeniem ruchu w centrum miasta. Podejrzewam, że byłoby ciszej i bezpieczniej. Kierowcy szybko by zrozumieli, że 40km/h oznacza 40 km/h, że głębokie żółte jednak ma trochę inny odcień niż żółte żółte i jest to łatwo weryfikowalne. Pytanie, czy przy okazji miasto by się nie zakorkowało? Moje skromne obserwacje ruchu w śródmieściu zimą, kiedy wiele ulic traci jeden pas ruchu i wszyscy suną nie więcej niż 40, podpowiadają, że nie byłoby tragedii. Po prostu ruch wyglądałby inaczej - zapewne takie dokładne trzymanie się przepisów wymusiłoby pewne zmiany, wreszcie zaczęlibyśmy mówić o innej, całościowej organizacji ruchu w mieście.

Dlaczego jednak superradarem ekscytują się strażnicy miejscy, a nie jednostki miejskie odpowiedzialne za organizację ruchu? I dlaczego strażnicy (zarówno w Warszawie, jak i w Łodzi) nic nie mówią o systematycznym montowaniu takich radarów na większych obszarach miejskich? Proste - bo superradar jest w rzeczywistości superkasownikiem. Dlaczego więc magistraty nie planują powszechnego golenia baranów? Bo pewnie zdają sobie sprawę, że im więcej takich radarów, tym mniej spełniają one funkcję kasowników, a tym bardziej funkcję regulatorów ruchu. Nie wspominając już o społecznym odbiorze takich urządzeń - zaraz podniosłyby się głosy protestu, pojawiłyby się blokady, górnicy rzucaliby śrubami i zorganizowałby się komitet obrony skrzyżowania. Słowem - mentalnie chyba nie chcemy (my - w sensie przeciętny uśredniony mieszkaniec Łodzi i przeciętny uśredniony decydent z wąsami) zmian i nie przyszło by nam łatwo je zaakceptować, lecz akceptujemy - ze zgrzytaniem zębów - punktowe nas kasowanie. 

Bez sensu.

 

10:14, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 kwietnia 2012
Promocja czytelnictwa na Starym Polesiu

Tak zajrzałem i widzę, że statsy rosną odkąd przestałem regularnie blogować. Więc atakuję. Poza tym dostałem telefon z lepszym aparatem, więc może będę więcej wrzucał.

00:30, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »