Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
środa, 29 czerwca 2011
Przed sezonem ogórkowym

Dziś tylko przegląd, mocno zaległy, prasy, bo z time managementem mam ostatnio trochę problemów.

Zaczynając od najstarszej sprawy, czyli wywiadu z Pawłem Kubickim w Wyborczej. Spośród wielu spostrzeżeń i opinii na temat miast, z którymi zgadzam się w całej rozciągłości, i które autorytetem naukowca je głoszącego potwierdzają moją skromną intuicję, zacytuję jeden fragment,  o wyludnianiu się centrów:

W Krakowie to nie aż taki problem, tu zawsze - ze względu na genius loci - znajdą się chętni do zamieszkania w centrum. Wrocław też sobie jakoś radzi. Ale w Szczecinie, Warszawie, Łodzi to kłopot, z którym samorząd powinien sobie poradzić, wprowadzając np. preferencje mieszkaniowe dla studentów czy artystów chętnych, by zamieszkać w centrum. Bo gdy tych ludzi nie będzie w centrum, dyskoteki i banki wyprą kawiarnie, a multipleksy na odludziu wyssają teatry.

O tym pisałem już parokrotnie (pewnie częściej na FŁ niż tutaj), ostatni raz w przedostatniej notce: naprawdę chyba nietrudno zdać sobie sprawę z tego, że o atrakcyjności dzisiejszych miast nie w coraz większym stopniu nie świadczy to, co miasto ma do zaoferowania dla przemysłu, lecz to, co ma do zaoferowania dla ludzi. A już na pewno miejska oferta dla ludzi powinna być oczkiem w głowie władz tych miast, które z różnych względów dla przemysłu są mniej atrakcyjne niż konkurenci – nie mają złóż, innego przemysłu, taniej siły roboczej, czy sprawdzonej i dobrze funkcjonującej infrastruktury. Dziś zresztą przemysł to korporacja, korporacja to ludzie, więc tak czy inaczej człowiek, a raczej jego wydajność (co w przypadku pożądanych przez nas sektorów – przekłada się przez zadowolenia na komfort jego pracy i życia.

 Cały wywiad jest bardzo ciekawy i polecam tym, którzy z jakichś powodów go przegapili (wisiał nawet przez moment na głównej stronie Gazety). Chciaż, żeby za bardzo nie cukrzyć, przytaczam cytat, z którym można by podyskutować.

- Wielka galeria Galaxy wysysa ludzi z centrum Szczecina, Manufaktura - z Łodzi. A przecież Łódź była jednym z pierwszych klubowych miast w Polsce, a na Piotrkowskiej kwitło życie. Uważam, że nie wolno dopuszczać do tego, by galerie handlowe podcinały tradycyjne centrum, likwidowały kawiarnie i drobny handel. Jeśli lokalizuje się je w centrach miast, muszą być na nie otwarte, a nie jak nieszczęsna galeria Krakowska w stolicy Małopolski ze swoją zamkniętą, fatalną architekturą, która mogłaby stać wszędzie.

Manufaktura może nie jest super otwarta na miasto, ale. to chyba raczej wina miasta, nie Manufaktury. Drenaż ludzi z Piotrkowskiej jest oczywisty, ale znów, potwierdza to tylko tezę o potrzebie komfortu, przyzwoitego standardu.

Dziś w GŁ pojawiła się krótka rozmowa z Jaklubem Polewskim na temat programu "100 kamienic". Też o tym pisałem nie raz, ekipa Zdanowskiej najwyraźniej nie rozumie tego, o czym pisze dr Kubicki, nie ma woli wytyczenia i tak już w Europie przecież nienowatorskiego kierunku zmian.



11:25, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 czerwca 2011
Komentarz Lyncha

Dziennik Łódzki publikuje coś, co ma być "komentarzem Lyncha" do wizyty pani prezydent w Stanach. To coś podpisane jest przez Kazimierza Suwałę, prezesa zarządu klubu sportowego Tęcza Fundacji Sztuki Świata, który, wspinając się na wyżyny sztuki epistolarnej, wplata w swój tekst sądy, zrodzone w głowie Lyncha.

I tak, wybitny reżyser i scenarzysta, przyglądajac się uważnie naszemu miastu z perspektywy Mulholland Drive, jest zaniepokojony podsumowaniem spotkania opublikowanym przez przedstawicieli Rady Miasta. Odnosi on wrażenie, że Pan Przewodniczący Rady Miasta chce nastawić opinię publiczną negatywnie w stosunku do jego osoby, bowiem nieprawdą jest, że odstąpienie Miasta od odkupu nieruchomości EC1 Wschód od Fundacji Sztuki Świata skutkować będzie utratą unijnego dofinansowania przyznanego już na ten projekt. Jest wręcz odwrotnie! To właśnie proces sądowy w sprawie odkupu może doprowadzić do utraty dotacji unijnej. I tak dalej i tak dalej. 

David Lynch, oprócz tego, że zna się na zawiłościach finansowo-prawnych UE, jest przecież przede wszytkim wybitnym filmowcem i w ogóle niezwykle utalentowanym twórcą. Tak wybitnym i utalentowanym, że nawet w swojej zgoła nieartystycznej produkcji, jaką jest polemika z wybitnymi łódzkim radnymi, wplata w tekst cytat z klasyki polskiego filmu. Nawiązuje do jednej z najbardziej znanych, prześmiewczych krytyk wiecznie żywego języka polskich działaczy, performance'u trenera pierwszej klasy, Ja Jarząbka. Tutaj oczywiście ostrze ironii powstającej w wyniku takiego zabiegu skierowane jest w stronę biurokratycznego podejścia łódzkich działaczy-samorządowców, którzy zasłaniając się proceduralnymi pierdołami, w rzeczywistości chcą wykolegować Lyncha (i Gehry'ego) z Łodzi, żeby kręcić swoje lody. Naprawdę jestem pod wrażeniem! Lynch, jak z czasów Zagubionej Autostrady!

Łubu dubu, Łubu dubu, hej! 

21:13, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »