Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
niedziela, 23 czerwca 2013
Czerwcówka Poleska 2013

 

Po raz kolejny na boisku SP26 odbyła się Czerwcówka, iwent dla okolicznej ludności, a zwłaszcza dla okolicznych dzieci. I niestety po raz kolejny nie dałem rady przyjść. Weekend w końcówce czerwca to nigdy nie był dla mnie dobry czas, kto robił branży naukawej, ten wie, o czym mówię. Tym razem przynajmniej planowałem i prawie mi się udało. "Nie chciałbym wdawać się w szczegóły, jednak problemy osobiste" - jak to zgrabnie ujmują studenci - "nie pozwoliły mi na przybycie w wyznaczonym terminie".

Moim wkładem miało być zorganizowanie dzieci z kółka dziennikarskiego SP26, by zrobiły relację na żywo. Założyłem wcześniej blog (sp26lodz.wordpress.com), umówiłem się z dziennikarzami i miało być dobrze, a wyszło jak zawsze. Wiem jednak od opiekunki kółka, że dzieciaki stanęły na wysokości zadania i porobiły wywiady z uczestnikami (w tym z panią wiceprezydent). Tak że mam nadzieję, że relacja pojawi się na wordpressie wkrótce.

Jednym z ważnych wydarzeń była zbiórka podpisów pod projektem zadania do budżetu obywatelskiego w 2014 roku: remontu szkolnego boiska. Z tego, co wiem, wniosek jest już gotowy do złożenia, teraz jeszcze z okolicznych wniosków kończony jest ten dotyczący hali ŁKS-u. Wracając do tematu: najważniejsze jednak było to, że po raz kolejny Agnieszce i pozostałym członkom Społecznie Zaangażowanych udało się zrobić "oddolnie" fajną imprezę dla dzieci, a przez to pokazać im i ich rodzicom, że tak naprawdę wystarczy chcieć i poświęcić trochę czasu i energii, żeby stworzyć coś kolorowego i wartościowego. Dzielnica od wielu lat jest w marazmie, a takie inicjatywy ten marazm rozbijają. Szkoła otwiera się na okolicę, okolica otwiera się na szkołę, życie zaczyna pulsować. I nie potrzeba do tego dużych środków.

Gdy pomagałem rozwieszać plakaty w okolicznych sklepach, za każdym razem spotkałem się z ciepłą i życzliwą reakcja: Panie, wreszcie coś się rusza, nic w tej Łodzi już nie ma, wszyscy wyjechali, no, chociaż fajnie, że coś się dzieję. Czyli radość z tego, że się dzieje, chociaż od razu kontrowana "tradycyjnym" westchnieniem, że tutaj to już tylko zaorać. To bardzo ważne także dla tych ludzi, żeby pokazać im, że jednak nie jest zaorane, że można coś wartościowego samemu zrobić. I że oni też mogą zmieniać okolicę.

Mam takie ostatnio wrażenie - nie wiem, jak jest gdzieś indziej, może podobnie? - że na Starym Polesiu, w miejscu wyjątkowo brutalnie potraktowanym przez los (i kolejne władze), wśród tych, którzy przetrwali niestrawieni alkoholizmem i tym podobnymi przypadłościami, drzemie płytko pod skórą dużo pokładów "zachowań społecznych", pewna wspólnotowość i poczucie przynależności do miejsca. Wystarczy trochę poskrobać takimi imprezami jak "Czerwcówka", a się odsłaniają. Oby tak dalej!

15:40, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 czerwca 2013
Budżet obywatelski na Starym Polesiu

Parę wrażeń po spotkaniu informacyjnym ws. pisania projektów zadań do budżetu obywatelskiego w przyszłym roku.

Otóż wydaje się, że Stare Polesie było wyjątkowo licznie reprezentowane podczas spotkania - było dobre kilkanaście osób. Warto było iść, dowiedziałem się kilku istotnych rzeczy, których jakoś nie wyczytałem na stronie, głównie jeśli chodzi o mechanizm głosowania.

Jakie projekty? No, "mój" "Orlik na Orle" spotkał się z umiarkowanym zainteresowaniem, parę osób wytknęło mi, że tam są już boiska dla dzieciaków. Rzeczywiście są, wiedziałem o tym, ale wydawało mi się, że są starsze i bardziej zapuszczone. Następnego dnia pojechałem je dobrze obejrzeć i muszę przyznać, że są całkiem w porządku. Jednak to nie to samo, co Orlik, nie tylko dlatego, że nie ma boiska do kosza, ale przede wszystkim dlatego, że nie ma jasnego, zrozumiałego systemu funkcjonowania tego obiektu. Żeby się dostać, trzeba wejść na teren Orła przez otwartą bramę, skręcić z drogi wiodącej do klubu i po prostu wejść na bojo, wyjąć gałę i zacząć kopać. Pewnie dzieciaki z 6 Sierpnia doskonale orientują się w nieoficjalnym systemie funkcjonowania, ale myślę, że dzieciaki dwie ulice dalej już niekoniecznie. Brakuje kompleksowości, informacji, zaplecza, regulaminu(!), słowem: uporządkowania, otwarcia na świat, zachęty i "infrastruktury" typu szatnia, oświetlenie itd. Chodzi o to, żeby np. moje dzieci chciały tam chodzić i żeby było jasne dla wszystkich, że tu obowiązują określone zasady, lecz niekoniecznie ustalone przez dzieciaki z 6 Sierpnia. Cały czas więc uważam, że Orlik jest Staremu Polesiu bardzo potrzebny!

Drugi projekt, który uważam za bardzo fajny, to propozycja utworzenia w dawnej hali ŁKS-u przy Pogonowskiego centrum "sportowo-społecznościowego" dla Starego Polesia. Hala służyła niegdyś ciężarowcom, teraz od wielu lat niszczeje. W sumie jest tam podobno ok. 1000 m2 pod dachem, część główna o przeznaczeniu sportowym, reszta to dawne zaplecze administracyjno-techniczne. Miasto chce się pozbyć rudery, ale oczywiście lepiej by było, gdyby zamiast kolejnego biedaparkingu czy następnej Biedronki powstało tam coś pożytecznego dla dzielnicy. Zwłaszcza, że sama hala ma wartość historyczną. W skrócie, pomysł Szymona ze Społecznie Zaangażowanych sprowadza się do tego, żeby tę halę uratować, część sportowa byłaby dostępna dla chętnych z okolicy trochę na zasadzie Orlika pod dachem, zaplecze mogłoby być udostępnione okolicznym endżiosom. W mieście jest duże zapotrzebowanie na obiekty sportowe, naprawdę trudno wynająć halę w rozsądnych (czyli nie od 24.00 do 01.30) godzinach i można przypuszczać, że wieczorne jej wynajmowanie w części finansowałoby funkcjonowanie obiektu. Pojawiają się tutaj jednak dwa problemu - zadanie do budżetu na rok 2014 musi być wykonane w roku 2014. A po drugie, konieczne by było opracowanie formuły funkcjonowania obiektu w przyszłości - wyłonienia zainteresowanych organizacji i trybu "przekazania" im go. Może być trudne, ale oczywiście nie jest niemożliwe. 

Tak czy inaczej, budżetowa gra jest warta świeczki.

Ciąg dalszy nastąpi.

12:21, miejskie_narty
Link Komentarze (1) »