Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
czwartek, 16 sierpnia 2012
Nowy pomysł na biznes

W tym miejscu był już spożywczak, warzywniak, innych spożywczak i inny warzywniak. Teraz powstało to. Życzę szczęścia.

15:30, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 sierpnia 2012
Wakacyjnie znad morza

Blog nieuchronnie chyli się ku upadkowi, czego przyczyn upatruję w dwóch czynnikach. Pierwszy to spadek zainteresowania pisaniem wciąż o tym samym. Staropoleskie życie toczy się bez większych rewelacji, kolejne sklepiki bankrutują, kolejni "inwestorzy" próbują swoich szans łudząc się, że bliskość centrum zapewni powodzenie ich nieprzemyślanym biznesom, kibole sprejują i wrzeszczą co jakiś czas, mieszkańcom nie przeszkadza to na tyle, żeby cokolwiek z tym zrobić, właściciele kamienic od czasu do czasu remontują w różnym zakresie swoje budynki, by potem tolerować ich rychłe dewastowanie przez sąsiadów, sklep firmowy Browarów Łódzkich wygląda jak wyglądał (nawet nie chce mi się linkować do poprzednich notek), okoliczne dzieciaki jak nie miały gdzie spędzać czasu, tak nie mają. Ze spraw miejskich to też już w zasadzie co by się nie wydarzyło można by skomentować którymś z wcześniejszych, lekko przeredagowanych wpisów.

Nie chcę przez to powiedzieć, że przestało mnie obchodzić, co się dzieje w Łodzi i na Starym Polesiu, wręcz przeciwnie - z uwagą obserwuję wszystkie doniesienia i mocno leży mi na sercu, to co jest i jak jest. Lecz trochę skończyły mi się blogowe naboje, widzę, że w tym zakresie, jaki sobie narzuciłem nie mam już co robić. Jakość życia publicznego w Łodzi z jednej strony się znacznie pogorszyła poprzez upadek prasy i tradycyjny brak interesujących relacji w innych mediach, z drugiej punktowo, wyrywkowo poprawia się, przenosząc się do internetu i do łódzkich NGO-sów.

Czyli momentami mamy ważne dyskusje publiczne, lecz dzieją się one w hermetycznym gronie lokalnych działaczy, bądź spłaszczone do niemożliwości na fejsie. Do tego stopnia, że można zadać sobie pytanie, czy to w ogóle można klasyfikować jako dyskusję publiczną. Przeciętny łodzianin nie ma do nich dostępu, nie interesują go/jej zawiłości w polityce transportowej, dlaczego Zdanowska toleruje Tomaszewskiego, czy epistoły słane przez Żydowicza. Być może jest to naturalne, ludzie chcą mieć jak najmniej do czynienia z administracją (a tak chyba trochę postrzegają miasto), chcą po prostu, by im nie utrudniać, a czasami lekko ułatwić życie.

Drugi czynnik, z powodów którego mniej się tym blogiem zajmuję, jest prozaiczny - praca, dom, dzieci i fejs:-) O ile rodzina i praca to oczywiście jak najbardziej uzasadnione powody, o tyle moja decyzja, żeby się zalogować na fejsie okazała się ryzykowna - nie mogę oprzeć się wrażeniu, że śledzenie tych wszystkich bzdur, żeby z nich wyłonić co jakiś czas coś ciekawego, tak zawodowo, jak i - hmmm, co za słowo - hobbystycznie, jednak człowieka mocno ogłupia. Z czym zostawiam Was drodzy jeszcze czytelnicy do następnego razu! Idę sprawdzić, o czym myślą moi przyjaciele:-)

 

PS. (Update z początkowych godzin 11.08) Jednak co stary laptop, to stary laptop. Można zrobić akapity, można poprawić literówki (dzięki Aaa, że mi ich, ani innych błędów, nie wytykasz) i cieszyć się dobrym łączem. Poza tym, nie chciałem, żeby ten wpis zabrzmiał jakoś zbytnio definitywnie, raczej jako wymówka z zaniedbywania bloga. Nie chciałbym pójść w stronę dość powszechnego emo blogowego, stąd to zastrzeżenie - jeśli się kończy, to nie dlatego, że kategorycznie mi się nie chce, lecz raczej dlatego, że forma subiektywnej, małej kroniki dzielni mi się wyczerpuje. Stare Polesie, mam wrażenie, także za sprawą tego skromnego bloga, trochę się wpisało w plan miasta, jest ciut zauważalne, co jeszcze jakieś pięć lat temu nie było takie oczywiste. Ale może to rzeczywiście słabe wytłumaczenie dla lenistwa (OK, popadam w emo, enough is enough). 

15:06, miejskie_narty
Link Komentarze (3) »