Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Relacja z posiedzenia komisji ds. Budżetu Obywatelskiego

Wybrałem się do Urzędu Miasta na posiedzenie komisji ds. Budżetu Obywatelskiego. Ponieważ dziś (22.08.2013) ma być opiniowanych 110 wniosków, w tym także te, które interesują mnie najbardziej - czyli wniosek na remont hali ŁKS przy Pogonowskiego i wnioski dotyczące terenów przy 6 Sierpnia 71, czyli tam, gdzie jest teraz  KS Orzeł.

Mija właśnie 45 minuta posiedzenia i, jak można przewidzieć, póki co nuda, za wyjątkiem małego zgrzytu na linii Janiak Marek, Niziołek-Janiak Urszula i opiniodawca ze ZDIT-u. Poszło o wniosek dotyczący, o ile dobrze zrozumiałem, zrobienia "woonerfu" na 6 sierpnia między Piotrkowską a Kościuszki. Janiak narzekał, że nikt ze ZDiT-u nie konsultował tego wniosku przed wydaniem opinii - pozytywnej! - i że robienie tam inwestycji jest bez sensu, bo i tak ciąg 6 Sierpnia-Traugutta będzie musiał być przebudowany tak, żeby zapewnić dojazd od Nowego Wspaniałego Centrum Łodzi. Po wygłoszeniu tyrady Janiak wyszedł.

[przerwa wakacyjno-weekendowa i update 26.08.2013]

Dziś w lokalnej Gazecie pojawił się artykuł red. Hac o tym właśnie incydencie, który opisywałem na bieżąco z Sali Obrad. Redaktor Hac niby narzeka na tryby komunikacji różnych jednostek podlegających magistratowi, jednak w rzeczywistości uprawia promo idei "woonerfu" i - jak się domyślam - samego pomysłu, by ten powstał na fragmencie 6 Sierpnia (lecz tym razem w rejonie Śródmieścia, więc niejako poza bezpośrednim polem mojego zainteresowania projektów BO).

Nie chcę się w tym miejscu zatrzymywać przy racjach stron, ale na tym, jak toczy się ta dyskusja i w jakim czasie. Architekt miasta ma pretensje, że ZDiT nie skonsultował z nim projektu, zanim dał mu zielone światło, więc on, architekt, nic o nim nie wiedział. Tymczasem o woonerf na 6 Sierpnia mówi się i pisze od kilku miesięcy. "Dziennik Łódzki" i "Gazeta" poświęciły temu pomysłowi sporo miejsca. Miejskiemu podwórcowi w tym miejscu zdążyli przyklasnąć i prezydenci, i drogowcy. Teraz okazuje się, że w magistracie jest jednak ktoś, kto o pomyśle nie słyszał. I jest to sam architekt miasta. Niebywałe.

Świadczy o tym na przykład powyższy fragment. Przecież Janiakowi nie chodzi zapewne o to, że nic nie wiedział, on - jak rozumiem - utyskuje nie na własne niedoinformowanie, lecz na to, że nie miał formalnej możliwości wydania negatywnej opinii. I - jak bym nie był za uspokajaniem ruchu w centrum i przeciw priorytetyzowaniu dojazdu do NWCŁ - wydaje się, że ma rację. Co jak co, ale charakter ulic w centrum miasta powinien chyba być konsultowany z architektem miasta.

W cytowanym fragmencie razi mnie jeszcze jedna rzecz, która wcześniej również się pojawia w artykule. Pani redaktor Hac przywołuje akceptacje "władz" i "prezydentów" jako argument już ewidentnie "za" "woonerfem" mimo swojej wcześniejszej deklaracji neutralności. Bardzo bym chciał poznać szczegóły tego "przyklaskiwania" i jego wagi. Czy prezydent Zdanowska powiedziała: "Tak, super, ta ulica zdecydowanie się do tego nadaje, koniec kropka", czy może jednak: "Tak, super, ta ulica zdecydowanie się do tego nadaje, oczywiście pod warunkiem, że odpowiedni urzędnicy potwierdzą, że nic innego tam już nie jest zaplanowane".

Nie raz już pisałem o tym, że nie mogę zaakceptować faktu, że urzędnicy wysokiego szczebla gadają, co im ślina na język przyniesie w celu zrealizowania aktualnego zapotrzebowania na "fajny news", lecz jeszcze bardziej nie mogę ścierpieć, gdy dziennikarze, w ramach wypełniania własnych tez pseudoargumentacyjnym kontentem, powielają te bzdury. "Przyklaśnięcie prezydentów" jest tutaj tak samo sensowne, jak w przypadku "uważam, że lepsze są wydzielone ścieżki rowerowe niż pasy dla rowerów na jezdniach" innego prezydenta, lecz red. Hac przytacza to dwukrotnie, bo jej pasuje do tezy. No, ale dosyć już.

Wracając do posiedzenia RM ws. wniosków, to było jeszcze parę ciekawych rzeczy. Przede wszystkim "nasz" wniosek na halę ŁKS przeszedł bez żadnych dyskusji, choć jego szacunkowy koszt został przez ekspertów podniesiony z 2 mln do 2,7 mln. Hmm, temat na oddzielną notkę.

Drugą mocno mnie zajmującą sprawą było przesunięcie głosowania na wnioskami dotyczącymi projektów przy 6 Sierpnia 71, czyli na terenach KS Orzeł, do czasu uzupełnienia dokumentacji przez oba (okazuje się, przynajmniej dla mnie, że tam są dwa) kluby. Jakiej dokumentacji? Otóż pisemnej deklaracji, że na czas remontów kluby wypowiedzą (zawieszą?) umowy najmu działek, na których funkcjonują. Bo okazuje się, że z prawnego puntu widzenia działki miejskie muszą być nieobciążone, żeby mogły być brać udział w projekcie BO. A działki przy 6 Sierpnia 71 są wynajęte klubom, czyli jak rozumiem, jest mały zonk.

No cóż, gubię się w terminologii prawnej, mogę coś mylić (red. Hac, help!) ale moja nieprawnicza intuicja mówi mi, że coś jest niehalo. Bo jeśli:

1. Żeby komisja mogła pozytywnie zaopiniować wniosek, musi on dotyczyć działki nieobciążonej.

2. Działki przy 6 Sierpnia 71 są obciążone na rzecz klubów

3. Kluby deklarują się pisemnie, że na czas remontów przestaną być "obciążone"

4. Komisja pozytywnie opiniuje wnioski

5. Po wygraniu w głosowaniu i realizacji remontów na "nieobciążonych" działkach miejskich działki znów zostają "obciążone" umowami najmu na rzeczy klubów.

to mi to wygląda na zwykłe obejście przepisów. No, ale jak już pisałem, nie jestem ani prawnikiem, ani dziennikarzem i zaraz muszę iść do pracy, więc temat zostawiam bardziej kompetentnym od siebie, ufając, że uczciwie podejdą do swoich zadań.

Oczywiście cały czas obstaję przy stanowisku, że robienie remontu w klubie żużlowym Orzeł z pieniędzy BO to jest nadużycie idei budżetu obywatelskiego i dymanie zwykłych ludzi, któremu zresztą "przyklaskuje władza" (patrz poprzednia notka). I miałbym nadzieję, żeby ten wniosek z powodów formalnych najzwyczajniej nie przeszedł. No, ale jak widziałem podczas obrad komisji przedstawicieli klubów żywo konferujących z przedstawicielką wydziału sportu, mam dziwne przeczucie, że sprawa jest już załatwiona, zwłaszcza w świetle wypowiedzi Zdanowskiej dla prasy (patrz poprzednia notka). A w przyszłej edycji BO czekam na wnioski udziałowców kin, restauracji i klubokawiarni (bo przecież tak jak KS Orzeł służą mieszkańcom).

Sprawa własności gruntów spowodowała pewne zamieszanie wśród komisji i - o ile dobrze zrozumiałem - zaowocowała decyzją, że wszystkie wcześniej rozpatrzone kontrowersyjne wnioski miały być przejrzane ponownie. Czy to już nastąpiło, nie jestem pewien, bo jakoś o tym lokalna prasa póki co milczy.

12:11, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »