Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
poniedziałek, 18 października 2010
Blagi wyborcze

Dziennik znów wyprzedza Gazetę Wyborczą Łódź, co mnie i cieszy i smuci. Cieszy, bo wydaje mi się, że przez lata GŁ korzystała z nieuprawnionym prestiżu spływającego z ogólnopolskiej matki  - nie mam wątpliwości, że gdyby mieli sami się utrzymać na rynku, to by splajtowali w trymiga. Smuci, bo Dziennik jednak ma o wiele gorszy interfejs blogowy/forumowy i naprawdę trudno się czyta nie tylko blogi, ale przede wszystkim komentarze do nich. Jeszcze trudniej tam komentarz zamieścić. Zresztą wystarczy rzut okiem na ilość wpisów tu i tu, by się o tym przekoanć.

Ale do rzeczy: Dz. wyprzedził GŁ, bo udało mu się nakłonić wszystkich kandydatów na prezydenta Łodzi do otworzenia blogów wyborczych na swoim portalu. Po raz pierwszy chyba mamy okazję z tak bliska przyjrzeć się pretendentom.  Mam co prawda pesymistyczne podejrzenie, że blogerzy będą równać w dół, pisząc (o ile w ogóle nie będzie robił to za nich ktoś z młodzieżówki - chociaż pierwsze wpisy na to nie wskazują) dyrdymały w rodzaju kocham Łódź i będę walczyła jak lwica. Mam nadzieję, że red. Domarecki, który, jak rozumiem, moderuje blogi, nie będzie zbytnio ciął. Pozostaje tylko wierzyć, że potencjalni polemiści kandydatów nie zniechęcą się upierdliwym systemem komentowania - ja sam, mając jako takie doświadczenie w obsłudze forów, ze dwa razy się poddałem przy próbie komentowania mojego ulubionego ,jedynego bloga dziennikarskiego w Łodzi i skutecznie zniechęciłem do większości dalszych prób.

Jeszcze raz do rzeczy:  co my tam mamy - mój najukochańszy kandydat zapewnia, że Łódź to jego najukochańsze miasto, czyli podnosi poprzeczkę wyżej niż Adam Fronczak, który po prostu kocha Łódź. Pan Adam zaczyna niezbyt zręcznie, przeklejając do pierwszej notki pierwsze zdania swojego pierwszego w życiu życiorysu, pisanego bez wątpienia na maszynie w zamierzchłych czasach sprzed czasów surfowania po internecie, które - w jego mniemaniu -  jeszcze trwają. Surfowanie wytykano już Napieralskiemu w kampanii prezydenckiej, ale okazało się, że niespecjalnie mu zaszkodziała nieznajomość internetu. Przemilczę niezgrabności językowe i wrócę do Tomaszewskiego.

Ten zapewnia, że centrum jest w Łodzi, trochę w stylu swojego niedawnego mocodawcy, Jaśnie Pana Kropy, który kiedyś zapewniał, że Łódź jest metropolią. Strategia moim zdaniem ryzykowna, bo przecież wystarczą niecałe 2 godziny w pociągu, by przekonać się boleśnie, że centrum jest gdzieś indziej. Czy on naprawdę wierzy, że ludziom można wmówić wszystko? Po raz kolejny? Jest sprawniejszy językowo od Fronczaka, jest sprawniejszy piarowo od wielu innych konkurentów, ale tu chyba jednak przesadził. Bo Łódź, także w wyniku jego rządów, jest takim centrum, jakim jest w dokładniejszym ujęciu Piątek - tylko w jakmś tam nieistotnym dla nikogo, umownym aspekcie. Tylko kto będzie chciał się jeszcze z Tomaszewskim umawiać?

CDN.

 

 

23:11, miejskie_narty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 października 2010
No i po ESK

Kto dał ciała?

Oczywiście chwilę po ogłoszeniu decyzji rozpoczął się kulturalny flashmob pt. wskaż paluchem winnego. Próbka w lokalnej Wyborczej. Z mojego punktu widzenia, czyli z perspektywy szarego człowieka, ważne jest, by pamiętać o paru sprawach:

1. Candrowicz z jednej strony rozpoczął starania o tytuł ESK i to w dużej mierze, jeśli nie przede wszystkim, jemu zawdzięczamy tak duży rozgłos inicjatywy. Z drugiej strony dostał wolną rękę i duże pieniądze od Tomaszewskiego i być może popełnił błędy - dla wielu komentatorów facet w rajtuzach i gadżety były niepoważne i nieprofesjonalne. Ale jeśli nawet Candrowicz okazał się słaby, to nie wydaje mi się, by to jego należało obwiniać. Odpowiedzialność leży w jego mocodawcach, głównie w Tomaszewskim. Obecna ekpia nie miała wyjścia - musiała kontynuować rozpoczętą przez poprzedników grę z Candrowiczem w ataku.

2. W nieoficjalnych komentarzach do werdyktu komisji wskazuje się, zwłaszcza robi to minister Zdrojewski, na zawirowania w lokalnej polityce i wynikającą z nich utratę ważnych festiwali. No cóż, na zdrowy rozum wydaje się to być ważnym argumentem. W końcu stabilność władz, stabilność procesu decyzyjnego to niesłychanie istotna sprawa. I znów wracamy do spółki Tomaszewski&Kropiwnicki i jej politiki sypania groszem swoim pupilom. Nie chcę wyjść na aopologętę Sadzyńskiego i Jońskiego, ale w kwestii ESK co mieli zrobić? Muslieli robić dobrą minę do każdej gry. A że możliwe, że wierzyli w Candrowicza, to już inna sprawa.

Więc dla mnie ciała dali przede wszystkim Kropiwnicki i Tomaszewski, tak ustawiając menedżersko-polityczną konfigurację kultury i działań związanych z staraniami o tytuł ESK, że w efekcie wszystko zależało od autorskiej wizji Candrowicza. Poza tym winić należy Radę Miasta, która ochoczo weszła na kulturaly ring, przygotowany przez Pielgrzyma i Pierwszego, by załatwiać swoje partyjne interesy, co zaowocowało tragifarsą z p. Żydowiczem i p. Knychalską w rolach głównych. Wreszcie trzeba paluch skierować na Jońskiego i Sadzyńskiego, którzy wybrali sobie nie najlepszy moment na robienie porządków w kulturze po przejęciu władzy. O ile rozumiem, że z Żydowiczem szło o grube miliony i nie można było trudnych decyzji odwlec w czasie (znów robota K&T), o tyle postronnemu obserwatorowi niełatwo pojąć pośpiech z FD4K. Może były istotne powody, nie wiem. Tak czy inaczej efekt PR-owy zlikwidowania dwóch flagowych festiwali był do przewidzenia.

Nie zgadzam się natomiast z red. Domareckim, który sugeruje, byśmy sami uderzyli się w piersi za konsekwentne wybory partaczy i cwaniaków na włodarzy miasta. Każdy może zrobić rachunek sumienia, ale tylko i wyłącznie osobisty. A że tak się składa, że żyjemy w mieście, gdzie w ostatnich wyborach najwięcej współmieszkańców powtórnie zaufała Kropiwnickiemu, to cóż - można pokusić się o wyciągnięcie z tego jakiś wniosków - ale nie ma w tym niczyjej zbiorowej winy. Tak po prostu jest. A co zrobić, żeby było inaczej, to temat na inną (dziesiątki innych) notek.

Więc jeszcze raz: mnie się widzi, że ciała po raz kolejny dał ten, co go już politycznie u nas nie ma wraz z tym, co politycznie bardzo chciałby znów nad nami być, brrr...

23:10, miejskie_narty , miasto
Link Dodaj komentarz »