Kategorie: Wszystkie | ASUL | forma | materiał | miasto
RSS
sobota, 19 października 2013
Przesilenie

Mam wrażenie, że na Starym Polesiu pojawiła się jakaś nowa siła, siła, boję się tego słowa, obywatelska, społeczna. Jej źródeł upatruję w dwóch miejscach. Pierwszym była akcja zbierania głosów pod projektem wniosku w ramach Budżetu Obywatelskiego na remont boiska przy SP26 przy Pogonowskiego, zakończona, jak pewnie już wszyscy zainteresowania wiedzą, sukcesem!

W tę akcję sam się również nieco włączyłem, lecz największa zasługa leży, moim skromnym zdaniem, po stronie ekipy szkolnej (dyrektora, nauczycieli, uczniów i ich rodziców) i Społecznie Zaangażowanych, a zwłaszcza Szymona Iwanowskiego. Pod wnioskiem podpisało się ponad 3700 osób, najwięcej w całej dzielnicy Polesie, a pod drugim w kolejności nieco ponad  2000 osób! Przez jedno przedpołudnie, w hali Zielonego Rynku, namawiałem łodzian do głosowania i widziałem jak łatwo było ich zmienić z zobojętniałych, lekko zabiedzonych i lekko szarych ludzi w równie może zabiedzonych i wyszarzałych, lecz o wiele mniej obojętnych mieszkańców swojego osiedla. Naprawdę nie spodziewałem się, jak chętnie będą głosować na boisko - "bo to biedna okolica", "żeby dzieciaki miały", "za odwołaniem Zdanowskiej? Aaa, na boisko... też może być". Trzeba tylko się na nich otworzyć, podejść do nich i porozmawiać.

Drugim źródłem zmian wydają się być dosyć szerokie, lecz zupełnie nieprzemyślane remonty dróg na Starym Polesiu (i w ogóle w Łodzi) oraz ich coraz częstsze opłakane skutki, z których najświeższym jest śmierć dwojga osób na Żeromskiego i późniejsza awantura z wywieszeniem klepsydry na drzwiach ZDiT-u. Dla niezorientowanych: dopiero co oddano do użytku wyremontowaną Żeromskiego, która na dużym odcinku przypomina pas startowy. I tuż po otwarciu pijany kierowca pędząc szeroką, gładką ulicą doprowadza do śmierci dwojga przechodniów. Wcześniej Fenomen próbował ostrzegać ZDiT, że takie odtworzenie ulicy jest niebezpieczne, że potrzeba jakoś spowolnić ruch, lecz ich uwagi zostały zignorowane. 

Ta tragedia oburza nie tylko aktywistów, lecz również zwykłych ludzi i wydaje mi się, że daje im do myślenia. Także akcja z klepsydrą, mam nadzieję, poprzez swoją kontrowersyjność, osiągnęła zamierzony skutek i zmusiła część osób przynajmniej do zastanowienia się, czy winę za tę śmierć można również przypisać instytucjom odpowiedzialnym za kształt ulic.

Wracając do przewidywanego przeze mnie przesilenia: z jednej strony mamy przykład uruchomienia pozytywnej, niemalże masowej (prawie 4 tysiące głosów!) energii przy okazji BO, z drugiej tragiczne wydarzenie uwypuklające fakt, że dotychczasowy sposób decydowania o kształcie osiedla (zupełnie nie liczący się ze zdaniem mieszkańców: wystarczy porównać pretensje mieszkańców Tuwima o nieuwzględnienie konsultacji społecznych podczas remontu do braku jakichkolwiek konsultacji przy remoncie Zielonej czy Żeromskiego), ujmując to bardzo eufemistycznie, nie służy mieszkańcom.

Myślę, że teraz nadchodzi czas, w którym mieszkańcy mają największą szansę, bo coś powiedzieć, i coś zacząć chcieć decydować o miejscu, w którym mieszkają.

11:40, miejskie_narty
Link Komentarze (2) »